Porzucone samochody na prerii | Limitowana edycja 10
Podczas mojej ostatniej podróży przez Kanadę moją furgonetką zjechałem z cichej wiejskiej drogi na północ od granicy z USA w Manitobie. Tamtejsza kraina rozciąga się szeroko i niespiesznie, jest to rodzaj prerii, która sprawia, że czujesz się zarówno mały, jak i głęboko połączony. To właśnie podczas tej eksploracji, wędrując po opuszczonych gospodarstwach, natknąłem się na te samochody – pozostawione, na wpół zakopane w wysokiej trawie, ciche, ale nie zapomniane.
Jest coś niepokojącego w natrafianiu na takie miejsca jak to. Kiedyś te farmy prosperowały, kiedyś rodziny pracowały na polach, dzieci bawiły się w pobliżu, a takie silniki kiedyś ryczały celowo. Teraz budynki się zapadają, maszyny stoją bezczynnie, a czas przejął kontrolę. Stojąc pomiędzy tymi pojazdami, niemal mogłem poczuć ciężar dawnego życia. W powietrzu panowała cisza, przerywana jedynie szumem wiatru uginającego trawę wokół szkieletowych podwozi samochodów.
Zdecydowałem się uchwycić tę scenę w czerni i bieli, ponieważ kolor wydawał mi się niepotrzebny, a nawet rozpraszał. Pozbawiony tego, uwaga skupia się na fakturze i formie: zardzewiałych krzywiznach kapturów, postrzępionych krawędziach, w których czas wgryzł stal, plątaninie preriowej trawy pełzającej po tym, co kiedyś było. Kontrast między miękkością natury a twardością maszyn mówi wiele o odporności, rozpadzie i nieuniknionym powrocie wszystkiego na ziemię.
Jako osoba, która spędziła lata zwiedzając zapomniane miejsca, takie chwile nigdy mi się nie nudzą. Przypominają mi, że fotografia to nie tylko to, co przed aparatem – to pamięć, wyobraźnia i echa historii, które pozostają w pamięci długo po tym, jak ludzie odejdą. Te porzucone samochody to wprawdzie relikty, ale potrafią też opowiadać różne historie. Trzymają w swoich ramach niezliczone, nieopisane podróże, każde wgniecenie i zadrapanie rozdziału, każde wybite okno przypomina o ucisku czasu.
Ten nadruk nie jest wypolerowaną nostalgią — jest szczery, szorstki i prawdziwy. Przemawia do tych, którzy odnajdują piękno w niedoskonałości i znaczenie w tym, co przeoczone. To zawsze było podstawą mojej pracy: prawdziwa fotografia, uchwycona w terenie, a nie wyprodukowana przez oprogramowanie. To, co tu widzicie, to to, co wcześniej stałem z aparatem w dłoni i słuchałem szeptów prerii.
© Dan Kosmayer, 2025
Informacje o wydaniu
To zdjęcie zostało wydane jako podpisane i ponumerowane wydanie 10 odbitek we wszystkich dostępnych rozmiarach. Każdy nadruk jest indywidualnie podpisany i ponumerowany przez artystę na odwrocie oraz towarzyszy mu certyfikat autentyczności.
Po sprzedaniu wszystkich 10 wydruków dzieło to zostanie trwale wycofane i nie będą produkowane żadne dalsze numerowane wydania w żadnym rozmiarze ani formacie. Artysta może zachować niewielką liczbę Dowodów Artystycznych w celach archiwalnych lub wystawowych.
Wydruki artystyczne o jakości muzealnej
Wszystkie wydruki są wykonywane przez artystę przy użyciu archiwalnych atramentów pigmentowych na profesjonalnym papierze fotograficznym z subtelnym połyskiem.
Papier ten oferuje zrównoważoną powierzchnię, która zwiększa głębię tonalną, zachowuje drobne szczegóły i redukuje odblaski w typowych warunkach oświetlenia wewnętrznego.
Każdy wydruk jest dokładnie sprawdzany przed wysyłką, aby zapewnić spójność wykończenia i prezentacji.
Bezpłatna dostawa na całym świecie
Każdy wydruk jest osobiście produkowany, podpisany i pakowany przeze mnie w moim studiu w Haliburton, Ontario, Kanada.
Zamówienia są wysyłane na cały świat za pośrednictwem Canada Post bez dodatkowych kosztów. Czas dostawy może się różnić w zależności od miejsca przeznaczenia i lokalnych procedur celnych.
W okresach podróży związanych z fotografią plenerową wysyłka może zostać opóźniona do czasu mojego powrotu do studia.